Czy z niejadka może powstać nam mały smakosz?

Dekalog Małego Smakosza

Uwielbiasz gotować, a gotujesz świetnie! Odkąd pamietasz ciepło rodzinnego domu to dla Ciebie zapach niedzielnego ciasta, ciepła, gęsta zupa po powrocie ze szkoły, to smak naleśników i pierogów, które robiła babcia.  „Jak będę matką to mojemu dziecku dom będzie kojarzyć się z jedzeniem” – powtarzałaś, a  w głowie miałaś magiczny obrazek, słodkiego bobasa wcinającego zupkę, nie z jakiegoś tam słoika tylko własnoręcznie ugotowaną przez Ciebie.

Potem stało się – pierwsza łyżeczka, pierwsza fotka z upapraną marchewką buźką i nie wiesz kiedy przeleciał pierwszy rok. Jednym z nas udało się bardziej trzymać swoich zamierzeń, innym nie... i jakimś cudem choć tego nie planowałaś znalazłaś się w tej drugiej grupie mam...

Na gotowanie nie starczyło czasu, na gotowanie nie było sił. Ot co uroki macierzyństwa, raz wszystko się uda i czujesz się jak mistrzyni organizacji, a raz cokolwiek zaplanujesz nie przebrniesz przez punkt pierwszy.

Ale w końcu przychodzi ten moment, zazwyczaj koło 13 miesiąca, kiedy maluch wyrasta ze słoików. Zaczynasz gotować sama i myślisz... moje dziecko zostanie prawdziwym smakoszem.

Mamy dla Ciebie kilka rad, które pozwolą wychować Ci prawdziwego konesera smaku i Małego Smakosza. Zwłaszcza, że okres od 13 miesiąca jest na to idealny. A oto i one:

1. Po pierwsze zróżnicowana dieta.

Od tego jak karmisz dziecko w trzech pierwszych latach życia, będzie zależał sposób w jaki będzie odżywiało się w przyszłości. Nie bój się wprowadzać dziecku różnorodnych potraw, a co za tym idzie różnych smaków. Pamiętaj im więcej warzyw i owoców podajesz w tym okresie, tym więcej warzyw i owoców Twoje dziecko będzie jadło w przyszłości.

2. Nie poddawaj się.

Pamiętaj Twój szkrab się rozwija i cały czas rośnie, ząbkuje przez co traci apetyt, łapie katarki, kaszelki i ma prawo źle się poczuć. W jeden dzień lubi budyń w drugi nie cierpi. No cóż to normalka ;)

3. Karm w foteliku.

przy stoliku ;). Zarówno dla własnej wygody, jak i dla kształtowania prawidłowych nawyków u dziecka

4. Nie dokarmiaj.

Daj dziecku czas i pozwól mu zgłodnieć. Przerwy pomiędzy posiłkami powinny wynosić 3 godziny. Podstawowy błąd jaki popełniamy to jeśli dziecko nie zjadło śniadania, przyspieszamy drugie śniadanie, albo dokarmiamy biszkopcikiem, lubisiem, bananikiem i tak mniej więcej do pory obiadu... A potem dziecko obiadu też nie chciało i pada hasło... przcież ono dziś nic nie jadło.


5. Pozwól dziecku jeść samemu.

Pomyśl czy ten tymczasowy stan nieczystości i upaprana buźka warta jest tej radochy i szybkiej samodzielności w jedzeniu. Nooo pewnie! A na bałagan jest metoda – cerata pod krzesełko i mokre chusteczki.

6. Pozwól pobawić się jedzeniem :)

Maluch, który pomaga w gotowaniu i ma większą swobodę w samodzielnym jedzeniu, chętniej je zjada. Ugotuj dziecku michę makaronu spaghetti i pozwól wciągać makaron po makaronie, włożyć w niego małe łapki. Nawet na zupki jest metoda, nasze babcie dodawały do nich kawałki chleba tak, aby ją zagęścić, dziecku łatwiej było zjeść taką zupę samodzielnie

7. Daj dobry przykład.

Jak bardzo chce Ci się jeść kiedy jesteś sama w domu? W towarzystwie wszystko smakuje lepiej, także staraj się jeść w tym samym czasie, co Twój maluch i o sałych porach. Jeśli jesz to samo, co dajesz dziecku, to tak jakbyś mówiła tylko 100 razy skuteczniej: „Patrz mama je, to dobre” ;) Pamiętaj na talerzu u mamy jedzenie jest zawsze lepsze!

8. Celebruj posiłki.

Celebrujcie rodzinne kolacje, weekendowe śniadania i niedzielne obiadki. Wspólne jedzenie to budowanie relacji rodzinnych. Dzieci jedzące regularnie posiłki w gronie rodzinnym mają szansę lepiej się uczyć, jeść zdrowo i cieszyć się dobrym zdrowiem psychicznym
 

9. Pamiętaj o ulubionej miseczce i sztućcach.

Dzieci uwielbiają je mieć, nie tylko dlatego, że są fajne i kolorowe, ale wygodniej nimi jeść, są dostosowane do małej buźki i małych rączek

10. I najtrudniejsze – Wrzuć na luz! :)